Prywatnie Rss

2005-12-31

0

Posted by Łukasz | Posted in Prywatne | Posted on 31-12-2005

Dopiero wstałem i chwilę po przebadaniu wnikliwym kalendarza jednogłośnie zadecydowałem, że nie przespałem sylwestra. Nie… Jeszcze mi się nie udało… Pamiętam takich, co to zrobili, ale ja się obudziłem dobre 11 godzin przed Nowym Rokiem, więc siłą rzeczy przespać go nie mogłem… ale jeszcze mogę.

Nowy Rok to czas postanowień. Tak samo jak Wigilia. W Wigilię postanowiłem sobie… dorosnąć :P , a może raczej… nawet nie wiem jak to ubrać w słowa. Wiem, że ten rok należał do najgorszych. Poprzedni też. Ale mam taką wrodzoną wadę, że nie jestem pesymistą i widzę w nim bardzo dużo dobrych wątków. Udaną pracę, która udowodniła mi, że naprawdę umiem i mogę, gdy tylko chcę. To, że nadal studiuję, mimo ciągłego narzekania i poczucia zagrożenia. I, że spotkałem kogoś z kim mi jest naprawdę dobrze… a jednocześnie… nie nazwę tego… wariactwem. Nie, po prostu jest mi bardzo bardzo bardzo bardzo dobrze.

Nowy Rok to też czas tych gorszych postanowień. Nie będę tego, nie zrobię tego, zmuszę się do tego… Wiem, że zmusiłem się do zupy szczawiowej i nawet mi smakowała (sukces :D ). Ale są takie rzeczy, takie pytania, na które nie umiem sobie odpowiedzieć, bo ani one, ani potencjalne odpowiedzi nie są obiektywne. O ile jakieś są, ale najpewniej są bardziej lub mniej. Pytania o poświęcenie, cierpliwość oraz jak my to bezdusznie w ekonomii nazywamy koszt alternatywny, czyli wszystko to, co możemy zyskać za tą samą cenę. Ja nie zamierzam na nie odpowiadać… Pozostawię to mojej największej wadzie… nieobliczalności. Może raz okaże się zaletą.

Szczęśliwego Nowego Roku dla wszystkich moich Przyjaciół, Znajomych i Rodziny.

2005-12-22

0

Posted by Łukasz | Posted in Prywatne | Posted on 22-12-2005

Dziewczyny… żadna z was nie będzie tak zazdrosna jak zazdrosny umie być facet.

Naprawdę. Wiem, że miałem kontakt ze strasznymi zazdrośnicami. Była dziewczyna, która zrobiła mi zjebkę, za to, że oddałem auto do warsztatu mojej przyjaciółki, albo, że w komórce miałem tapetę z komiksu Danger Girls. Były przyjaciółki zazdrosne, że mam kogoś… były psy zazdrosne, że głaszczę innego psa… Ale, nikt. Powtarzam: nikt, nie może być tak zazdrosny jak ja. No, ale połowa sukcesu, że panuję nad tym i… śmieję się z tego. Zazdrość faktycznie jest objawem pewnego przywiązania, tego, że komuś na kimś zależy. Śmieszne jest tylko to, że ktoś jest zazdrosny, gdy nie ma powodów. Ja czasem tak mam, przyznaje się. Gdy wyczuwam samczyka kręcącego koło mojej dziewczyny zaczynam się gotować. Szczęście w nieszczęściu, że poznałem co to jest chorobliwa zazdrość. Była sobie pewna Pani (o której już wspomniałem), która sprawiała, że czułem się jak w klatce. Dla takiego malczyka jak ja, który skończył ekonoma i wspaniale czuje się w towarzystwie kobiet, nie mogło zdarzyć się nic gorszego. Po prostu nie mogłem nic… Musiałem zrezygnować z naprawdę cudownych przyjaźni. Na szczęście udało się najważniejsze odzyskać i tu się cieszę (pozdro dla dwóch Sióstr, obu z 31 stycznia :P … ta z 10 kwietnia się nie odzywa :D ). Teraz na to nie pozwolę i moja Dama o tym wie. A, że zawsze chciałem być w związku partnerskim, a nie autokratycznym, dlatego to co mi wolno to i jej. Zresztą dwa baranki jesteśmy i to bardzo podobne: nerwusy, uparciuchy, wredotki, chorobliwie ambitni, zdolni… i :) najlepsze zostawiam w sferze intymnej.

Dlatego jak następnym razem zobaczę, że moja niunia gada z jakimś malczykiem, gdy ma kumpla czy coś i będę zły, to proszę: jebnijcie mnie w ten głupi łeb. I to by było na tyle. :P

2005-12-19

0

Posted by Łukasz | Posted in Prywatne | Posted on 19-12-2005

Przed chwilą miałem wenę… Czy mnie opuściła? Nie, to zmieszanie. Akurat coś mi się udało, kawa uderzyła do głowy, a Iza przypomniała mi, że jakiś czas temu zabierałem się do pisania notki… No ale o czym miałem pisać? Może już to minęło. No tak,… minuty nowe mogą przynieść czasem zupełnie odwrotne spojrzenie na życie, świat… Może to Liber w radiu Eska wybił mnie też z tego rytmu, fakt… chłopak potrafi czasem mnie zbić z tropu… Ale dlatego, że mówi o tym o czym wiem, czy … może to po prostu ten intelektualny beat.

Ale chyba nie o tym miałem pisać. Nie o tym też, że napisałem właśnie ładnego bota jabberowego w PHP… nie… o tym, że Iza jest moim promyczkiem… o tym piszę zawsze… więc o czym? Hmm… Może o tym, że wciąż się uczę. Tak. Uczę się, dorastam. Dziś zrobiłem kolejne poprawki… (leci Ironic, lepiej się pisze) Wpisałem dostęp dla kolejnych osób… Teraz wiem i widzę gdzie jest granica między tym światem dla was i tym światem dla innych. Tutaj otwieram się przed wami i nauczyłem się bronić swoją prywatność przed wścibskimi oczyma… Ale nie przed krytyką. Malll dostała też dostęp, ale nie wiem czy skorzysta. A ja uczę się dalej. Cały czas mam dzisiaj retrospekcje. Przypominam sobie słowa innych. Czasem głupie, bolesne, smutne, zabawne… Pamiętam jak Kasia De mówiła, że mam oczy dziecka. Że jestem dzieckiem i zawsze nim pozostanę. Że mam naturę dziecka… Chyba ma racje, bo ja wciąż poznaję. Jak taki mały brzdąc przyglądam się światu i badam każdy jego aspekt. Jestem dzieckiem… Ba! Jestem niedojrzały. Znów sobie coś przypomniałem. Na stronie mojego kolegi Wojtka znalazłem świetne artykuły pani seksuolog Anny Lissewskiej. Był też tekst o dużej różnicy wieku… Wiem wybiórczo na niego spoglądam, ale daje mi dużo otuchy, bo przecież między mną a moim promyczkiem różnica jest spora.

Aby związek był na ich warunkach, także młodsi mężczyźni wybierają dużo młodsze od nich dziewczyny, licząc na to, że taka siksa podda się ich woli, bo jeszcze nie ma swojego zdania, jeszcze nieco nieśmiała i nie wprawiona, będzie można ją wychować podług własnych oczekiwań. Brak lub jej małe doświadczenie seksualne daje pewność, że nie oceni seksualnych umiejętności, nie porówna z innymi kochankami, można przy niej poczuć się mądrym, doświadczonym i wybitnym, zwłaszcza w dziedzinie seksu. Czasem powodem jest lęk przed podjęciem dorosłej, męskiej roli, więc nadzieja, że taka młoda szybko nie zażąda zdeklarowania się i sformalizowania związku, a także nie będzie tak prędko chciała mieć dzieci – młode dziewczyny są atrakcyjne dla tych panów, którzy boją się odpowiedzialności i małżeństwa i chcieliby być wiecznymi chłopcami. I czasem się zdarza, że “opóźnieni w rozwoju” dorastają do dorosłych ról razem ze swoimi dużo młodszymi partnerkami i zawierają szczęśliwe małżeństwa.

Stwierdzę, za panią Anią… jestem niedojrzały. To prawda, muszę dorosnąć. I chcę dorastać przy moim shIzolQ.

2005-12-18

0

Posted by Łukasz | Posted in Fotografie | Posted on 18-12-2005

2005-12-09

0

Posted by Łukasz | Posted in Prywatne | Posted on 09-12-2005

Pewnie spodziewacie się kolejnego tekstu w stylu: jak jest mi wspaniale, jestem zakochany, mam motylki w brzuchu. A ja będę wredny i ponarzekam. Nie może być przecież bieli bez czerni, światła bez cienia, więc i aby wyraźniej było widać moje szczęście, jakie daje mi siły każdego dnia, muszę pokazać jak wiele mnie dobija… a dobija trochę. Miałem rację w podstawówce stwierdzając, że nie lubię gier zespołowych. Może czasem pograłem w nogę, ale do dziś wolę samemu sobie popływać, pożeglować na jednoosobowym jachciku, wsiąść na czterokopytny zwierz czy pomachać pedałami w moim rowerze. Tak i w życiu. W pracy może i umiałem poradzić sobie z ludźmi, już w Leonardo Da Vincii w jakimś stopniu potrafiłem bawić się w team leading, ale nie był to układ jam Pan wy wyrobki. Nie. Ja kocham współpracę z ludźmi kompetentnymi i ambitnymi, ze specjalistami. Dlatego uważam, że miałem wspaniałą grupę na praktykach, choć każdy z nich (łącznie ze mną) miał w sobie ogromnego polsko-patriotycznego lenia. Bardzo cenię sobie pracę z chłopakami z dwóch ostatnich zakładów (czy jednego… kwestia nomenklatury), gdzie naprawdę mogłem walczyć w jednym teamie ze specjalistami. Wiele zresztą się od nich nauczyłem. Dobrze pracowało mi się też z Urlichem z JSF, czy wpaniale idzie robota z Wojtkiem i ekipą… nie zapomnę o niezrównanych literatach z Oddechu. Super mi się współpracuje z moim bratem, bo też każdy z nas zna swoje dobre strony i nie wkaszania się drugiemu w paradę… Mogę tak wymieniać i wymieniać… Ale powiem też… nie znoszę gier zespołowych z ban… zaku… len… … … … … i tyle mam do powiedzenia. Gdy słyszę: my przygotujemy materiały, a ty zrobisz i przedstawisz prezentację rozumiem, że dostanę może nie scenariusz, ale opracowane dane, biografie, zaznaczone najważniejsze sprawy. Dostałem… szkoda gadać, CRTL+C, CRTL+V strony o filmie Piękny Umysł. No fakt… jeden z kolesi omawianych w temacie był inspiracją do powstania tego filmu… ale tematem nie jest kinematografia, a teoria gier w rozumieniu ekonomii matematycznej. Hmmm… w czasach Googli, wikipedii, … nie powiem jeszcze czego bardzo trudno dotrzeć do takich informacji i przerasta to poziom przeciętnego studenta ekonomi na Uniwersytecie Szczecińskim Cóż… chyba może faktycznie powinienem myśleć o doktoracie, skoro tak ich przerastam (sic!). Poza tym ponarzekam na to, że w ten weekend nie zobaczę mojego skarbka i bardzo tęsknię… Ufff… jest mi lżej… teraz by się przydał buziak od takiej jednej pięknej…

2005-12-05

0

Posted by Łukasz | Posted in Prywatne | Posted on 05-12-2005

Zima była, zimy nie ma. Jeszcze tydzień temu spadł śnieg, a teraz nie ma po nim ani śladu… wręcz przeciwnie, czuję ciepłe powietrze na twarzy i nawet w nocy nie przeszywa mnie chłód grudnia. Nie będzie zimy? Muszę na nią czekać? Ile jeszcze?

A ja przecież zimy nie lubię, czemu się nie cieszę?

Bo nie wierzę, że może być bardzo dobrze, ciepło, miło… oczekuję tego co powinno nastąpić. Mam przed sobą marzenie mojego życia. Jestem niesamowicie szczęśliwy. Niczego więcej nie chcę. Poza tym w dużej mierze sam kieruję swoim losem. Więc co jest nie tak? Chyba to, że za wiele razy dostałem po dupie i boję się dostać po raz kolejny…

a mimo to wciąż mam (może nawiną) nadzieję, że to jednak to…

… serce mi tak mówi.

po chwili namysłu

To chyba zmęczenie. Przecież jestem Najszczęśliwszym Miśkiem na Świecie.