Prywatnie Rss

2006-11-28

0

Posted by Łukasz | Posted in Prywatne | Posted on 28-11-2006

Ten dzień nie był łatwy. Przyznam się, że zmiany ciśnienia potrafią odcisnąć się na mojej czaszce, w bardzo nieprzyjemny sposób. Zwłaszcza tak szybki jego wzrost. Ale tak naprawdę poza złą aurą nie mogę powiedzieć, by przykrość jakaś mnie spotkała. Fakt. Mały skok adrenaliny się zdarzył, co normalne jest w tym przypadku. Jednak chyba nawet pomógł mi i praca poszła mi gładko. To jest chyba tak, że gdy jestem wkurzony to pracuję dokładniej, lubię się czepiać, przez co łatwiej jest mi naprawiać jakieś błędy. Dlatego widzę kolejny. Jestem cholernie zirytowany Joomlą. Jest ona dobra do momentu aktualizacji. Niestety, wiele przydatnych komponentów działa na zasadzie third party i nie zachowuje kompatybilności. Dlatego, powoli przymierzam się do WordPressa. Zobaczymy. Na pewno jakakolwiek zmiana zostanie dokonana „bezboleśnie”. Bez utraty treści i komentarzy. Nawet jeśli będę musiał ręcznie nanosić je do bazy… Teraz jeszcze nie powiem co zamierzam. Muszę doczytać na temat możliwości tego pakietu, by nie wpakować się znowu. Ale na to niestety brak czasu… czasu… czasu… Na wszystko w sumie, chociaż mam go dużo więcej. Po prostu, co zaznaczę jest pozytywne, czuję się wyeksploatowany po całym dniu i na komputer prawie nie mogę patrzeć. Chociaż dobrze, że jeszcze coś widzę =P.Jeden wyjątkowo pozytywny aspekt tego dnia? Listonosze wreszcie oddali listy. Z tygodniowym opóźnieniem i po ciągłym chodzeniu na pocztę w moje ręce trafiła taka mała, biała koperta. Nawet nie wiecie ile może zdziałać taka jedna karteczka w środku. Jeszcze raz sobie to przeczytam przed snem… będę spał spokojnie. Dobranoc.

2006-11-26

0

Posted by Łukasz | Posted in Prywatne | Posted on 26-11-2006

Tak wiele chciałbym… ale nie zapamiętałem je do czasu, gdy udało mi się skończyć QmiX i zabrać się za pisanie. Taki mam już problem. Zawsze byłem trochę roztargniony. Chociaż w tym przypominam genialnego Johna Nasha, który jakoś wciąż mi imponuje. To chyba raczej nie jest dziwne? Mam przynajmniej taką nadzieję. Tym razem powstrzymam się od relacjonowania rzeczywistości. Dlaczego? Może dlatego, że od ostatniej notki nie za wiele się zmieniło, bo też nie miało zbytnio jak. To może śmieszne. Im większe tempo otaczającej mnie rzeczywistości, tym mniejsza ilość zmian. A może zmiany są zbyt częste i drobne by je zobaczyć? A może gdy jest dobrze to nie doszukuję się zmian? Nigdy nie byłem dobry w filozofii. Zostawię więc ten temat znawcom tematu. Zauważyłem jedną rzecz, może też znawcy tematu pokuszą się o interpretację… Coraz bardziej pociąga mnie wyjątkowy, kobiecy głos. Może nie w sensie seksualnym, choć może i tak – stałe uczucie wypacza takie odczucia, bo myślenie w tych kategoriach w stosunku do innych osób niż partner stają się abstrakcyjne. Tak czy inaczej płyty Pantery, Disturbed, Alice in Chains a nawet Pearl Jam zarastają kurzem. Jedynie Depeche Mode czasem zostanie przetarte z sentymentu. Jednak wciąż w obiegu Natalie Imbruglia, Nelly Furtado. Ostatnio męczy mnie piosenka JoJo “Too little, Too late”. Teledysk też lubię, bo dziewczę jest urocze… ale raczej chodzi mi o głos. Wręcz ciarki mnie przechodzą, gdy ona szczytuje (w sensie wokalnym zbereźniki). Co to może oznaczać? Myślę, że nic poza tym, iż z wiekiem gust mi złagodniał. Zresztą widać to też po tym, że od pogowania wolę parkiet w rytmach DanceHall. Tak czy inaczej polecam utwór… porusza – głosem, nie tekstem =P. Coś mi znów umknęło. Zawsze tak jest, gdy na chwilę ucieknę od tematu. Muszę sobie kupić takie HDready, tylko, że do umysłu. Kto wie? Gdyby może zapisać wszystkie moje chore myśli, kiedyś dostałbym Nobla? Tak wysoko wszakże nie sięgam, ale czuję znów, że mogę dużo. Zawsze tak myślałem? Wiem, wiem, że wielu z was myśli, że mam przerost ambicji, problem z egocentryzmem, ekstrawertyzmem i kompleks sukcesu. Ba! Kompletnie się z wami zgadzam. Tylko, że nie uważam tego za nic złego. Wszystko dobre co w życiu mnie spotkało wynika z tego, że nie umiem się poddawać. A może inaczej. Bo poddawać się mi zdarza, ale… nie umiem się pogrążyć. O! To lepiej brzmi. Co by się nie działo, to idę w zaparte by udowodnić wszystkim – a raczej chyba sobie – ile jestem wart. No i zobaczcie. Mam 22 lata i mogę powiedzieć, że osiągnąłem już wiele. Ale nie umiem usiąść na laurach. Jestem cholernie leniwy i niezorganizowany. Ale wiem, że mając odpowiedni impuls mogę osiągnąć rzeczy niesamowite. I tak jest we wszystkim. Gdy w pracy czuję się doceniany, daję z siebie wszystko. Gdy widzę efekty swojej pracy, mam powera by umieć więcej. Gdy widzę korzyści z nauki, mam do niej zapał (to chyba dlatego zapał do niej skończył mi się z maturą i nie powrócił przez 3 lata studiów =P, ale poziom nauczania na US to już inna historia). Gdy widzę, że mogę się podobać, że potrafię zwrócić uwagę… czuję się pewniejszy siebie. Przez co może i zwracam większą uwagę… Gdy czuję, że mogę zaufać… że widzę poświęcenie, że widzę staranie… że czuję ciepło. Wtedy mogę zapomnieć o wszystkim i żyć wyłącznie uczuciem. Jestem strasznie niesamodzielny… ale to dobrze. Jako barometr otaczającego świata, staję się jego sumieniem. Jestem wytworem każdego z was. Po jednych przejmuję siłę, innych fobie, a kolejnych sposób wysławiania się. Nie byłbym sobą niemówiąc na koniec, że szczególnie dzięki jednej osobie, jestem teraz gotowy pokazać wam wszystkim na co mnie stać… a przede wszystkim tej jednej osobie. …nigdy nie zapomnę jednak, że nic bym nie osiągnął bez dwójki najwspanialszych ludzi – moich rodziców. Dobranoc.

2006-11-24 Dźwieżyno

0

Posted by Łukasz | Posted in Fotografie | Posted on 24-11-2006

2006-11-12

0

Posted by Łukasz | Posted in Prywatne | Posted on 12-11-2006

Wiele dni minęło od ostatniej notki. Może i lepiej. W końcu nie ma sensu pisać bez powodu. No tak, ale powody były. Czego więc zabrakło. Po trochu czasu, po trochu weny. Zupełnie poświęciłem się przeżywaniu, zamiast dokumentować starannie każdy kolejny dzień. Jak pisałem. Może i lepiej – dziś mam naprawdę o czym napisać. ludzie szukają sensacji. Poczekajmy więc i na nie. Wtedy powstanie nowa notka. Czy pisać o pracy? Na pewno nie za wiele. Dlaczego? Wystarczy, że powiem, że jestem zadowolony, czuję, że się spełniam, czuję się doceniony i że mam możliwość rozwoju. Czy mogę chcieć czegoś więcej? Niekoniecznie. Ale to nie znaczy, że zamierzam siadać na laurach. Nie. Chcę wykorzystać tą szanse maksymalnie. I tutaj mogę zaznaczyć, że bardzo dobrze, że tak, a nie inaczej ułożyło mi się życie. Mam idealnie wydzielony czas na sprawy osobiste, na szkołę i na pracę. Fakt… życia osobistego mogło by być więcej… Ale tak na razie jest lepiej. Dla obojga… ludzie szukają sensacji. Poczekajmy więc i na nie. Wtedy powstanie nowa notka. Tak, obojga. Ale o tym chyba już pisałem. Ruszyłem przeciw, nie słuchałem nikogo, nie żałuję. To co się działo dało mi… i nie tylko mi dużo do myślenia. Do zastanowienia się nad tym, co naprawdę jest ważne. Na czym nam naprawdę zależy. Taki porządny wstrząs… i jest lepiej. Tak chyba już u baranków jest. Jak u romantyków, nie potrafimy żyć w stabilnym świecie. Potrzebujemy wyzwań, ale też wojen… po to by się godzić. Dzięki temu zawsze pozostajemy sobą. Dzięki temu nasze uczucia nigdy nie gasną. ludzie szukają sensacji. Poczekajmy więc i na nie. Wtedy powstanie nowa notka. Jak się czuję? Jak człowiek spełniony. Widzę przyszłość w jasnych barwach. Jestem z kobietą, wspaniałą, uroczą, piękną, cudowną, inteligentną i czułą, która nie boi się przyznać do swoich błędów. Z kobietą, którą kocham i która – w co wierzę – odwzajemnia to uczucie w pełni. Mam pracę, która sprawia, że czuję się doceniony i idę naprzód. Mam wspaniałych przyjaciół, którzy sprawdzili się w ciężkich chwilach. I na tym skończę tą relację. Euforia jest miła… ale ludzie szukają sensacji. Poczekajmy więc i na nie. Wtedy powstanie nowa notka.

2006-11-07 WAYN

0

Posted by Łukasz | Posted in Fotografie | Posted on 07-11-2006

2006-11-06

0

Posted by Łukasz | Posted in Prywatne | Posted on 06-11-2006

Weekend przeminął. Nie ma go już. Dla mnie był trochę dłuższy, bo dopiero jutro wejdę w szeregi WAYN.com. Co mnie czeka? Zobaczymy, na pewno coś nowego, co mnie najbardziej cieszy. Bo nowość zawsze oznacza rozwój. A i tak już postęp jakiś widzę po tym jak Visual Basic za pomocą O`Reilly`ego trafił do mojego CV. Niby nic, a jednak. Tak czy inaczej bardzo polecam książkę, jak i język – podoba mi się i teraz rozumiem trochę argumentację Billa (Szatana) Gates`a, gdy twierdził, że jest to najlepszy z języków, chociaż wciąż pozostaję wierny C. Jedno wiem na pewno. Na tyle na ile będę mógł opowiem wam jak minie ten dziewiczy dzień. Teraz mogę jedynie powiedzieć, że z 11 piętra PaZimu rozpościera się przepiękna panorama miasta, a zwłaszcza widać jezioro… ach… chętnie by się pożeglowało znowu. Co za tym idzie? Coś się skończyło. Co trzeba było przekazałem innym, bo jak pisałem wcześniej wiele moich dzieł już dojrzało i może być prowadzonych dalej przez kogoś innego. Ja sobie zostawiam mojego bloga – mojej enklawy egocentryzmu sielayowskiego (ciekawe czy na moją cześć nazwą jakiś zespół chorobowy w psychiatrii). I zostawiam go w tej formie w jakiej jest. Bo taki mi się najbardziej podoba. Jest taki – mój. Reasumując… cieszę się, że znów będę mógł żyć 8 godzin jednym życiem, a pozostałe 16 zupełnie osobnym. To bardzo kojące poczucie… będę miał w końcu czas dla siebie – brzusiu bój się. A co do reszty? Ile chcecie wiedzieć? Ile możecie? Może tyle że jestem spokojniejszy. Może też tyle, że znów nie słuchałem innych, nie zwykłem słuchać – i nie żałuję. Może to, że wierzę, że robię dobrze, bo robię tak jak mi mówi serce? Może to, że wiem, iż łącząc wolę dwóch dusz – nawet zbłąkanych można zdziałać cuda. Podoba mi się jedno powiedzenie – nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe – … Tak. To już nie ten Sielay, który lubi się mścić, udowadniać swoją wielkość. To ten Sielay, który wie, że liczy się człowiek, to co on czuje, to że chce, pragnie, że ma siłę zrobić pierwszy krok. Dlatego nie wacha się podać ręki i pociągnąć za sobą… Dlaczego? Bo kocha.

2006-11-02

0

Posted by Łukasz | Posted in Prywatne | Posted on 02-11-2006

Niewiele zostało do wytłumaczenia. Może poza tym jeszcze, że cieszę się, że mimo wszytko mam garstkę wspaniałych przyjaciół… nie powiem przyjaciółek bo faceci w tym też są (szkoda, że na wyspach)… i mogę na nich liczyć. I to oni dają mi siłę mówiąc “tak trzymaj”, gdy opowiadam na przykład o nowej pracy. Trzeba żyć, prawda? I to się chyba liczy.

2006-11-01

0

Posted by Łukasz | Posted in Prywatne | Posted on 01-11-2006

Wiem, ale z 1? Schodząc jednak na ziemie, stwierdzam, że numery podobnie jak w Lostach mogą być złe. Przykład? Ustaw sobie kilka numerków w cronie. Zakończ słowem killall i nazwą jakiegoś ciekawego procesu. Z którego np korzysta kilka osób. Cóż. Nie będą mile zachwyceni. Albo poprostu zapisz sobie na końcu halt. Ubaw aż po pachy. Wiem, że dziś jest taki szczególny dzień… dlatego nie będę o nim pisał. Może poza tym, że nie rozumiem tego spędu i udawania takiego wielkiego przywiązania itp. Ten sam patent co Wigilia czy Walentynki. Raz w roku oszukujemy wszystkich, że jesteśmy inni niż jesteśmy. To na ten temat tyle. Co jeszcze? Na humor nie narzekam. Bo po co? Jednak mam coś z kota. Spadam zawsze na 4 łapy.

Prywatnie is Digg proof thanks to caching by WP Super Cache