Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Prywatne | Posted on 29-11-2008
To przerażające, ale to już ostatnie dnia listopada. Ja myślami jestem jeszcze gdzieś we wrześniu lub sierpniu. A zegar tyka. Parafrazując status znajomego co dzień zadaję sobie pytanie: “What the fuck have you done lately?”. Co odpowiem? Jedni podpowiedzieli by mi: tak wiele, tak dużo, tak szybko, może i zbyt… Ja powiem raczej po swojemu: “Need improvements…”.
Koszulki z Poppem wylądowały już w drukarni i się produkują. A moja głowa jest niespokojna o to, co jeśli się mile zaskoczę? Czy warto będzie bawić się w co prawda trwałego i ciekawego flocka, czy czas pomyśleć o sitodruku. A jeśli sitodruk to ile zamówić by pogodzić możliwy popyt, z kosztem jednostkowym, który determinuje realną cenę? I tutaj szczerze przyznam przydają się lata męczarni w ekonomiku, na uniwerku i może lżejsze czasy na ZPSB (choć czy ja wiem czy jest tak łatwo?).
I tutaj rozpisałem się na dobre, tak że notka ta rozpoczęta w nocy z czwartku na piątek teraz dopiero wychodzi na światło dzienne. Oczywiście pomijam treść, którą tutaj wytworzyłem. Przyda się może do pracy dyplomowej.
A tymczasem? Spędziliśmy miły wieczór z Apteką. Było miło, kameralnie, znajomi z dawnych lat, duuuużo piwa i kobiety o pięknych oczach. Naprawdę… aż żal był wychodzić. No i Monic oczywiście musiała zabić swoimi tekstami zespół.
Posted by Łukasz | Posted in Muzyka, Prywatne | Posted on 24-11-2008
Skoro wrzuciłem nowy podbrzdękolec to czemu nie ten najstarszy. Pierwsz naprawdę dobra i doceniona kompozycja. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu.
Posted by Łukasz | Posted in Muzyka, Prywatne | Posted on 23-11-2008
Taka mała kreaja poranna. Po śnie w głowie odnaleźli się podpalacze.
Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Prywatne | Posted on 23-11-2008
Za oknem biało, a przecież to jeszcze listopad. Tak sennie, ale i uroczo. Jakby cieplej, choć temperatura w okolicy zera. Tak przytulniej. A może to kwestia mojego nastroju. Takiego, który od bardzo dawna nie był taki spokojny. Nie muszę sobie tego nawet udawadniać. Po prostu tak jest. Limit na złe emocje w tym roku już dawno się wyczerpał.
Powoli też zauważam, że cechą, której mi bardzo brakowało jest cierpliwość. Z nią zawsze miałem problemy i lata mi zajęło by ją wypracować. Teraz wiem, że jest łatwiej, gdy mogę jej użyć. Wszystko zaczyna się klarować wyjaśniać. W głowie bardziej świta. Pojawia się sens i wola walki. A walczyć jest o co. W końcu warunek na studiach i ogrom innych zadań na głowie. Kilka pomysłów, których nie można zmarnować. Tak jak ten, który prezentuje na sobie Monic w fotkach poniżej.
Znowu powróciłem też, do enneagramu. Choć wielu z was uzna to za klasyczne szufladkowanie, to jednak narzędzie to wyjątkowo pomaga. Nie tylko daje ono obraz tego co może siedzieć w głowie innych, ale także pozwala zrozumieć swoje słabości i popracować nad sobą. Teraz wiem, dlaczego jako 7w8 zachowuję się tak, a nie inaczej. Wiem, dlaczego inni mi bliscy zachowują się tak jak się zachowują. I wiem, co mam robić by było dobrze. By moje relacje z innymi “numerkami” nie popsuły się. Żałuję, że wcześniej tego nie znałem.
Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Prywatne | Posted on 20-11-2008
Ponownie mogę użyć słów piosenki… i to zespołu, który lubię, za to utworu za którym wielu nie przepada (jakoś taki na dopełnienie płyty chyba). A droga jest daleka. Choć stanowczo milsza niż w TLK. Za poradą Jiloo wybrałem (akurat mi podpasował i zdążyłem kupić bilet na 10 minut przed odjazdem) wagon bez przedziałowy w ekspresie. I szczerze powiem strzał w dziesiątkę, bo tyle ludzi, że nie strach zostawić laptopa na 2 minuty podróży do WC, a z drugiej strony gniazdko przy każdym siedzeniu. Dla mnie bomba.
Koncert Funeral For a Friend był dość mało oblegany. Może z setka osób, z małych hakiem w obie strony. Przyznam przyjemny, bo muzyka nawet, nawet. Większą frajdą na pewno był minikoncert akustyczny w Empik Megastore, gdzie zjawiła się jakoś może z 30-40 osób. Szczerze. Byłem w szoku, ale co się dziwić jak koncert jest w środku tygodnia w roku szkolnym. A sam zespół przecież jest dużo bardziej niszowy niż taki Simple Plan. Tak czy inaczej bazgrołki na bilecie dostałem i przekazuję je w ręce współautorki CreepyPopsów.
A właśnie co do CreepyPopsów. Mam nadzieję, że jeszcze w tym miesiącu wystawimy pierwszą serię koszulek. Może ktoś jest zainteresowany bliższym poznaniem Poppa i Socka?
Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Prywatne | Posted on 18-11-2008
Dwie i pół godziny do odjazdu a ja jeszcze w proszku. Odwieczne pytanie torba czy plecak… ale w końcu, nawet nie zmrużę oka (czytaj czwartek odsypiam). A jaki plan? Rano śniadanie – to na pewno, bo będę umierał. Może jakiś bulionik? Ciekawe od której otwierają Wooka. Następnie miła mam nadzieję rozmowa w okolicach Łazienek… ah… pamiętacie tą soczyście zieloną trawę z ostatnich fotek. Następnie udam się pewnie po bilet… Czy udam się na Funeral? Nie wiem. Kwestia humoru i otoczenia. Dam znać na pewno czy byłem…
Tymczasem chciałbym wam przedstawić po raz drugi Poppa (inspired by Monic). Oto pierwsza koszulka z serii. Kolejne już niedługo, więc możecie napisać jakie byście chcieli. Myślę, że to dobry prezent pod choinkę dla ukochanej
.
Posted by Łukasz | Posted in Prywatne | Posted on 15-11-2008
Dziś dla rozprężenie chwyciłem długopis w dłoń i zacząłem przelewać pomysły na kartkę. Czasem tak potrzeba. Czasem to pozwala się wyluzować. Czasem udawało mi się narysować coś naprawdę fajnego. Czasem coś mniej… A czasami tak rodzą się naprawdę ciekawe koncepcje. I tak tym i tym razem dzięki pomocy Monic zrodziła się ciekawa wizja. Mam nadzieję, że w drodze pomiędzy wszystkimi obowiązkami, których nie brakuje i one ujrzą światło dzienne. Nazwaliśmy je na razie Creepy Pops. Oto dwie główne postaci:

Popp

Sock
Jeszcze dużo wymaga dopracowania, a jak mówiłem na głowie jest wiele innego. Sesja wciąż (przeciągnięta) trwa. Pracy w bród i jeszcze więcej. Miejmy nadzieję, że niedługo wszystko się uspokoi.
A z akualności:
- 19-20.11.2008 jestem Warszawie.
- 19.11.2008 jestem na koncercie Funeral For a Friend w Proximie.
- 21.11.2008 jestem na NetCamp#8, tym razem jako słuchacz.
A oto część pomysłów z dzisiejszej 30 minutowej porysowanki:
Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Prywatne | Posted on 13-11-2008
Tak jak mogłem się spodziewać. Kupowanie biletów na pociąg w ostatni dzień długiego weekendu było błędem. TLK wysprzedane. Został ekspres… Boli, ale za to szybciej. Bliżej, coraz bliżej. Na miejscu. Wyciągam telefon by zgrać kilka kiepskich nagrań i fotografii. Czekam, aż znajomi przyślą mi fotografie. Dotarły. Skrzynka pełna. Nie tylko od nich… Nawet blip wciąż krzyczy o Warszawie.
Nie będę pisał o tak różnej mentalności Szczecinian i Warszawiaków. O tym jak dobrze zagrał Zebrahead i lepiej Simple Plan (i jakimi się Ci ostatni okazali jebakami). Ani o tym jak śmiesznie puste są ulice centrum Wawy w nocy a wszystko wydaje się być szare i opuszczone. Wcale też nie o tym jak urocze są Łazienki jesienią i jak bardzo wkurzyłem się, że nie dotarłem do skąpanego w złocie Ogrodu Saskiego.
Kiedyś nie trawiłem tego miasta. Teraz mnie pociąga. Ale nie wiem co… bo jest takie strasznie nieidealne. Takie błędne… takie w sam raz dla mnie.
Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Prywatne | Posted on 09-11-2008
To czego nie lubię w TLK, w porównaniu do InterCity to fakt, iż są strasznie nieprzewidywalne. Wybaczyć mogę, to że czasem wagony niczym się nie różnią od tych muzeów na kółkach spod znaku PKP. Fakt, jest czysto, miło i dużo taniej i szybciej niż w PKP. Ale skoro jest w tym pociągu rezerwacja miejsc, to po co sprzedają więcej biletów niż jest siedzeń? Nie narzekam. Ja miałem wygodne miejsce we w pełni obsadzonym 8 osobowym przedziale. Ale serca mi się krajało, jak na korytarzu cisnęły się śliczne oczy i nie wiele z tym mogłem zrobić.
Dotarłem i jak zwykle nie mogłem się dowiedzieć jak dojechać na miejsce. Fakt. Każdy mi powie, że w Warszawie są taksówki. U nas (w Szczecinie) też, ale czy to znaczy, że mam ich używać? Są drogie i bez sensowne w tak dobrze skomunikowanym mieście jak Warszawa. Problem w tym, że wiedza ludzi tu na miejscu o tym jak gdzieś dojechać jest czasem słabsza niż moja. Powiedzie, że jest strona ZTM z wyszukiwarką. Ok. Ale i tak taka informacja jest mało przydatna i czytelna. Wyszukiwarka jest ok, ale sam rozkład mógłby przypominać ten z ZDiTM.
Mieszkania nie dostałem. Była mała usterka. Ale właściciel, bardzo sprawnie i miło (młody, wporzo koleś w klimatach szczecińskich siódemek) załatwił lokum tymczasowe. Nawet było mi bardziej na rękę bo z Ochoty przeniosłem się na Jana Pawła. Bardzo spokojne, zwykłe ale czyste i schludne mieszkanko. A jednocześnie blisko do wszystkiego. Byłem zadowolony.
Następnie koncert Dody. Powiem tak. Dziewczyna ma głos, ma charakter, ma niesamowity zmysł do sarkania i naprawdę widać, że w głowie ma coś więcej niż wzorki na tipsy. Podziwiam ją i szczerze uważam, że się marnuje na takich koncertach robionych pod matki z dziećmi. To jest laska, która powinna grać na stadionie z pogo pod sceną.
Najważniejsze że wszyscy dotarli na miejsce… tyle powiem. Więcej relacji może wieczorem. Uciekam, kawa się kończy. Bateria pada.
Posted by Łukasz | Posted in Prywatne | Posted on 05-11-2008
Na początek przyglądnijcie się temu obrazkowi (przykład żywcem wcięty z MyBlogLog). Widzicie dwa linki dodawania? Ten jeden do dodawania strony (add website) i drugi do dodawania serwisu (add service). W miarę czytelne, prawda?

A teraz chwila na inny temat…
Chwila kawy, relaksu. Przecież wiadomo, że jutro będzie piękniejsze. Przecież jutro padnie sześć cyfr, 40 milionów powędruje do kieszeni i wybierzemy się na mocno przedwczesną emeryturę. Ale co będę wtedy robił? Życie bez pracy było by nudne. Oczywiście mógłbym zabawić się w założenie kolejnej kapeli. Ale po co? Mogę to zawsze robić po godzinach. Prawda? Czy nie? Ach. No fakt, jeszcze edukacja, ale przecież… chyba znalazłbym czas nawet teraz… chyba.
Jednak warto chyba poczekać i zobaczyć. Świat się zmienia i rozwija, mimo kryzysów. Obama wygrał wybory, WAYN osiągnie niedługo 15 milionów użytkowników, a za tym idą kolejne potrzeby na specjalistów. Na pewno dużo się dziać będzie i o wielu rzeczach wam niebawem będę mógł opowiedzieć. Tymczasem dopijam – teraz herbatę, bo pisałem z przerwami – i zbieram się. A niedługo weekend, Warszawa, Simple Plan i Dżaga.
Wracając do wspomnianego na początku obrazka. Zobaczcie teraz na tego samego boksa. Widać link do dodania serwisu. Ale gdzie się podział link do dodawania strony?

Mi zajęło całe 15 minut by go znaleźć. Jak go odnajdziecie odpowiedzcie sobie na pytanie na ile warte jest umiejscawianie na stronie rzeczy, które często można określić jako: cool, fancy, sexy?