Prywatnie Rss

Zmiana lokalu part II

0

Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Prywatne | Posted on 17-12-2008

Niewiele dziś mam do dodania. Pokój nowy oswojony. Natłok zadań wciąż nie do końca poskromiony. Wieczór przemknął wśród bliskich. Teraz sen i jedziemy dalej… Jutro kolejne zaliczenie. Dobranoc

Zmiana lokalu part I

0

Posted by Łukasz | Posted in Praca, Prywatne, WAYN | Posted on 16-12-2008

Ten dzień leci nieznośnie wolno. Mgła pomiędzy biurowcami nieznośnie rozrywa senny dzień, który przeładowany jest ciężymi od powietrze emocjami. Dwa przedmioty do przedu, w biegu, bez zebranych myśli. Jak mogłem zapomnieć czym jest sozologia?

Teraz powoli sprzątam biurko. Przeprowadzka. Nie, nie… tylko dwa pokoje dalej… ale jednak. Żegnaj 1119, parafinie na ścianie po żąglowaniu ślimaka, palmo zasłaniająca monitor, adminie pukający w ścianę, gdy za głośno gra muzyka…

Zbiorówka:

Popołudnia bezkarnie cytrynowe

0

Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Prywatne | Posted on 14-12-2008

Weekendy jesienne mają zwyczaj mijać sennie. Zaczynają się zwykle od szkoły, która niczym nie zaskakuje. To co wiedziałeś, że zaliczysz zaliczasz z biegu. Ci, których chciałeś dorwać i tak byli nie do dorwania. Postęp jakby jest, ale nie w tym co trzeba. Cóż. Nie po to zaliczałem negocjacje i PR, by nie wiedzieć jak przeprowadzić niebawem kolejną rozmowę z dziekanem.

Wieczór należy jednak sobie urozmaicić… choć tym razem skromniej. W piątek Bałtyk, w sobotę Miedwie. Ku mojemu zaskoczeniu wiatru i chłodu nad nim więcej, niż w Międzyzdrojach. Nawet amfiteatr otwarty, w przeciwieństwie do tego nad morzem (obecnie rozkopanego). Przykro tylko, że właściciele terenu biorą sobie do serca oszczędność energii bardzo wybiórczo. Nic nie przeszkadza im strzelać w niebo mocnymi reflektorami, których światło widać tuż za szczecińskimi rogatkami, natomiast molo pozostawiają zaciemnione. Szkoda, gdyż odbiera mu się uroku, a spacerowicze się zdarzają. Poza tym zastanawia mnie co stało by się, gdyby tak po ciemku, ktoś zachęcony otwartymi bramami wpadł do wody lub po prostu wywinął zająca na śliskim, ciemnym molo… hmmm… ciekawe.

Dziś znowu szkoła i usilne unikanie intelektualnego wysiłku. Szybka kawa z Jul w McD i odrobina inwencji. Może nie to samo co łódeczka w wykonaniu Monic, ale tym razem model lata… to znaczy powinien.

Teraz Coma – Hipertrofia, ciepły rosół i rytualne czytanie blogów. Szczerze, nudzą mnie blogi techniczne typu TechCrunch czy Mashable, gdyż w kółko maglują o tym samym. Coraz przyjemniej czyta się te osobiste i dziś coś ciekawego wynalazłem. Amag to mi wręcz w myślach czyta, i muszę go chyba ścignąć w styczniu, bo ostatni (pierwszy) raz krew oddawałem w sierpniu i wypadało by się znowu wybrać. Druga rzecz typu “zapamiętać” to NetCamp. I tym razem nie ma mowy, muszę tam być. Możliwość posłuchania Rangiego (ciekawe czy miano dinozaura e-społeczności było by tutaj obraźliwe, mam nadzieję, że nie) jest bardzo kusząca. Co chyba dobrze przewidzieli organizatorzy sugerując rezerwacje.

I dalej. Rosół, Coma, wieczór… może napiszemy coś na studia… może…

Molo w nocy

0

Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Prywatne | Posted on 13-12-2008

Kiedyś Kasia Nosowska powiedziała, że Szczecin to taki sam wypiździów jak Seattle: ”koniec świata, zimno i wiatr od morza”. Coś w tym jest, bo już od rana miałem złudzenie, że przebywam na planie niedawno oglądanego Zmierzchu. Wszędzie biała mgła, ospała atmosfera kolejnego dnia. Dnia, który przepłynął mi jak zwykle jak piasek przez palce.

Krótka kawa w biegu w City Break (dobre latte), szczera, ciepła rozmowa odrobinę mnie rozbudziła. Potem rozmowa w sprawie mieszkania… dalej praca. Wieczór na kolejnym seansie. I tu znów strzał w dziesiątkę. Genialny Dziewczyna mojego kumpla rozłożył mnie na łopatki. Choć mimo prostej rozrywki, miał w sobie to coś… był zbyt prawdziwy. Zaczynam nie lubić tego nowego trendu w amerykańskich romansidłach, które przestają być do bólu nierealne… plastik służył tylko rozrywce… nie zmuszał do myślenia.

Po kinie Alter Ego, a tam pustki jak nigdy… Kilka chwil… mały bouce i znów w drodze. Tym razem Międzyzdroje. Miasteczko, za którym nie przepadam, ale teraz było urocze. Ciemno, zero ludzi, spokojne morze. Nawet stara bryła Amberu nie wybijała się z nocnej mgły… i dobrze. Godzinny spacer i do domu.

W kółko w powietrzu

0

Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Prywatne | Posted on 10-12-2008

Ostatnimi czasy często podziwiam inne miasta. Zastanawiam się co jest w nich lepszego. W taki sposób nie raz pisałem o Warszawie, która w gruncie rzeczy niezbyt mi się podoba. Nie wiem czy to kwestia ludzi czy wszechobecnej szarości. Nie czuję się jednak osamotniony w stwierdzeniu, że takie duże metropolie przytłaczają człowieka i nie mają tego uroku mniejszych miast.

Problem w tym, iż uważałem, że moje miasto jest strasznie statycznie. Pomijając już upadek Odry i Stoczni Szczecińskiej; naprawdę nie wiele dawało mi powodów do wiary w możliwości Szczecina. Nawet pływające ogrody Krzystka jakoś do mnie nie przemawiały. A jednak coś drgnęło. Koparki wjechały już jakiś czas temu na teren przyszłej Kaskady, inne robią coś pod budynek TietoEnatora. Nawet Ci ostatni wynoszą się powoli z naszego piętra w Pazimie (nie to bym ich nie lubił, mili ludzie, tylko jakoś zawsze łasiłem się na ich stronę bo mieli ładniejszy widok). W Podjuchach w końcu zrobiło się przejezdnie, a na Słonecznym jak grzyby po deszczu wyrosły kolejne blaszaki typu Liroj Czarodziej.

To co mnie rozbroiło kompletnie to widok jaki ujrzałem odwiedzając południowy zachód miasta. Jadąc przypadkiem z Warzemic, tuż za rodem Hakkena zobaczyłem niesamowitą zmianę. Kompletnie obudowana ulica, uzbrojone stoki i ogromny market Auchan. Za pierwszym razem nawet nie zauważyłem pobliskiego serwisu Forda, który też pojawił się nie wiadomo skąd. Kilka dni później postanowiłem wybrać się by zbadać tegoż Oszołoma i szczerze powiem, że byłem pod wrażeniem. Naprawdę duży market, mało ludzi (jak miło). Spokojnie, schludnie, dużo Whisky (och, tak, mój słaby punkt). Zastanawia mnie tylko lokalizacja, gdyż tak naprawdę mimo bliskości Warzemic, Przecławia i Redy jest to dość odludny kawałek miasta. Widocznie market koncentruje się głównie na klientach mobilnych. Wątpię by ktoś był na tyle szalony by w szczycie jechać na zakupy autobusem linii 61. Chyba, że market oferuje swojego darmo-busa.

To co było naprawdę niesamowite to konstrukcja przy markecie, a mianowicie wiszące rondo. Niby pisała o nim Gazeta i MM, ale nie mogę w sieci znaleźć zdjęć już działającego obiektu, a jest naprawdę ciekawy. Warto się przejechać. Może zrobię jakieś fotki następnym razem.

Reasumując. Coś w tym mieście się dzieje. Coś się rozwija i wciąż coś powstaje. Potrafi nas czasem też zaskoczyć… To o czym dziś nie pisałem, a jest chyba jeszcze ważniejsze – w tym mieście jest pełno wspaniałych ludzi… To chyba jego największa wartość. Bo nigdzie nie spotkałem tak ciekawych i zgranych osobowości jak w nijakim Szczecinie.

Pomiędzy wódką a zakąską

0

Posted by Łukasz | Posted in Prywatne | Posted on 04-12-2008

Może to nie wódka, ale kawa też powoli mnie wykańcza. A zakąska też nie jest najwyższych lotów (KFC). No, ale czasem trzeba zaśmiecić się po całym tygodniu pod znakiem Azji.  Czasu ostatnio też za wiele nie ma i całe szczęście, że udało mi się odzyskać cztery kółka, bo osoba taka jak ja bez nich czuje się deliaktnie disabled. Pewnie niedługo obok innych moich aukcji zobaczycie i je na Allegro. To, co jest pewne, że najbliższe dni to ciężka, naprawdę ostra nauka, nauka i nauka. Obecny miesiąc będzie rozstrzygający, a luty-marzec to przecież obrona. A potem? A potem pół roku odpoczynku i lecimy dalej!

Tak, nie pomyliłem się. Dzięki temu co mój ulubiony minister od Donia powiedział już niedługo nawet jeszcze bez dyplomu w zębach, będę mógł podjechać do WKU i otrzymać pieczątkę o treści: “Uregulowany stosunek do służby wojskowej”. Chwała i cześć panu Klichowi, oby Pan mu w wnukach, a może i dzieciach wynagrodził!

A po przerwie? Jeszcze zastanawiam się czy PJWSTK, czy coś ze wzornictwa i sztuki użytkowej. Wszystko wyjaśni się chyba z początkiem roku. Najważniejsze, że chyba pierwszy raz o wyborze zdecyduje faktyczna potrzeba i chęć kształcenia, a nie chore prawo i kalkulacja “co mi nie przeszkodzi w pracy”.

Co jeszcze mogę zdradzić? Czekajcie czujnie i uważnie. Niedługo kilka fajnych zmian, które pośrednio wyjdą spod moich rąk. Ale o tym w swoim czasie.

Ograniczę się więc do wykazania propozycji na wypicie ze mną czegoś z % lub bez w czasie, gdy będę unikał pracy i edukacji:

  • piątek 5 grudnia 2008, Alter Ego, Friday Party People, Pinksheikh (DJ ELI, DJ Apparatus).
  • piątek 12 grudnia 2008, Kontrasty, koncert Annalisa.
  • piątek 12 grudnia 2008, Alter Ego, Dj’s Got A Gun (DJ Fru, DJ Fairy).

Prywatnie is Digg proof thanks to caching by WP Super Cache