Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Muzyka, Prywatne | Posted on 10-02-2010
Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Muzyka | Posted on 02-11-2009
Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Prywatne | Posted on 23-08-2009
Dawno nie pisałem, bo też nie było na to zupełnie czasu. Praca i inne obowiązki całkowicie zabrały mi czas, a chwilowa awaria roweru i oparzenia po zbyt beztroskim opalaniu zmniejszyły ilość fotek.
To co działo się z ciekawszych rzeczy ostatnio to koncert Pearl Jam, który był oczywiście wyśmienity. Dzięki Hani jestem też teraz właścicielem kostki Mike’a McCreadiego. Może więc znów zacznę sam coś pobrzdąkiwać mając taką ciekawą “relikwie”?
Mam nadzieję, że uda mi się coś niedługo naskrobać więcej.
Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Muzyka | Posted on 18-06-2009
Do wczoraj myślałem, że ostatni koncert Pearl Jam był najwspanialszym show w moim życiu. No cóż. Jeśli chodzi o to jaką jedność stworzył imponujący tłum fanów, jaką “religię” zrodził Eddie Vader, jakie uczucia przechodziły przez każdego z nas… fakt, nadal jest to najlepszy show… Ale jeśli chodzi o najlepszy SHOW, pomysł, aranżację, wykonanie to niestety Mike Patton przejmuje pałeczkę.
Byłem, widziałem… brak mi słów. Przez chwilę czułem się jakbym znów był w podstawówce jednym z tych nierozumianych dzieciaków słuchających Grunge i innego rocka. Po prostu niesamowite. Na rozpoczęcie cover – Reunited. Patton podpiera się laską. Wszyscy w pastelowych gajerkach… a potem… się zaczęło. Każda płyta miała swój czas. Każdy utwór jakiego chciałem był… chcę to raz jeszcze…
Nagrania na YouTube.
Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Muzyka | Posted on 13-05-2009
Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Muzyka | Posted on 12-05-2009
Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Prywatne | Posted on 29-11-2008
To przerażające, ale to już ostatnie dnia listopada. Ja myślami jestem jeszcze gdzieś we wrześniu lub sierpniu. A zegar tyka. Parafrazując status znajomego co dzień zadaję sobie pytanie: “What the fuck have you done lately?”. Co odpowiem? Jedni podpowiedzieli by mi: tak wiele, tak dużo, tak szybko, może i zbyt… Ja powiem raczej po swojemu: “Need improvements…”.
Koszulki z Poppem wylądowały już w drukarni i się produkują. A moja głowa jest niespokojna o to, co jeśli się mile zaskoczę? Czy warto będzie bawić się w co prawda trwałego i ciekawego flocka, czy czas pomyśleć o sitodruku. A jeśli sitodruk to ile zamówić by pogodzić możliwy popyt, z kosztem jednostkowym, który determinuje realną cenę? I tutaj szczerze przyznam przydają się lata męczarni w ekonomiku, na uniwerku i może lżejsze czasy na ZPSB (choć czy ja wiem czy jest tak łatwo?).
I tutaj rozpisałem się na dobre, tak że notka ta rozpoczęta w nocy z czwartku na piątek teraz dopiero wychodzi na światło dzienne. Oczywiście pomijam treść, którą tutaj wytworzyłem. Przyda się może do pracy dyplomowej.
A tymczasem? Spędziliśmy miły wieczór z Apteką. Było miło, kameralnie, znajomi z dawnych lat, duuuużo piwa i kobiety o pięknych oczach. Naprawdę… aż żal był wychodzić. No i Monic oczywiście musiała zabić swoimi tekstami zespół.
Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Prywatne | Posted on 20-11-2008
Ponownie mogę użyć słów piosenki… i to zespołu, który lubię, za to utworu za którym wielu nie przepada (jakoś taki na dopełnienie płyty chyba). A droga jest daleka. Choć stanowczo milsza niż w TLK. Za poradą Jiloo wybrałem (akurat mi podpasował i zdążyłem kupić bilet na 10 minut przed odjazdem) wagon bez przedziałowy w ekspresie. I szczerze powiem strzał w dziesiątkę, bo tyle ludzi, że nie strach zostawić laptopa na 2 minuty podróży do WC, a z drugiej strony gniazdko przy każdym siedzeniu. Dla mnie bomba.
Koncert Funeral For a Friend był dość mało oblegany. Może z setka osób, z małych hakiem w obie strony. Przyznam przyjemny, bo muzyka nawet, nawet. Większą frajdą na pewno był minikoncert akustyczny w Empik Megastore, gdzie zjawiła się jakoś może z 30-40 osób. Szczerze. Byłem w szoku, ale co się dziwić jak koncert jest w środku tygodnia w roku szkolnym. A sam zespół przecież jest dużo bardziej niszowy niż taki Simple Plan. Tak czy inaczej bazgrołki na bilecie dostałem i przekazuję je w ręce współautorki CreepyPopsów.
A właśnie co do CreepyPopsów. Mam nadzieję, że jeszcze w tym miesiącu wystawimy pierwszą serię koszulek. Może ktoś jest zainteresowany bliższym poznaniem Poppa i Socka?
Posted by Łukasz | Posted in Fotografie, Prywatne | Posted on 13-11-2008
Tak jak mogłem się spodziewać. Kupowanie biletów na pociąg w ostatni dzień długiego weekendu było błędem. TLK wysprzedane. Został ekspres… Boli, ale za to szybciej. Bliżej, coraz bliżej. Na miejscu. Wyciągam telefon by zgrać kilka kiepskich nagrań i fotografii. Czekam, aż znajomi przyślą mi fotografie. Dotarły. Skrzynka pełna. Nie tylko od nich… Nawet blip wciąż krzyczy o Warszawie.
Nie będę pisał o tak różnej mentalności Szczecinian i Warszawiaków. O tym jak dobrze zagrał Zebrahead i lepiej Simple Plan (i jakimi się Ci ostatni okazali jebakami). Ani o tym jak śmiesznie puste są ulice centrum Wawy w nocy a wszystko wydaje się być szare i opuszczone. Wcale też nie o tym jak urocze są Łazienki jesienią i jak bardzo wkurzyłem się, że nie dotarłem do skąpanego w złocie Ogrodu Saskiego.
Kiedyś nie trawiłem tego miasta. Teraz mnie pociąga. Ale nie wiem co… bo jest takie strasznie nieidealne. Takie błędne… takie w sam raz dla mnie.
























































































